Tag Archive: że


 

Polska. Jak donosi prasa Polska na rynku jest coraz większy problem z cukiernikami i piekarzami. Ile w tym jest prawdy, to zależy od przypadku.


W ostatnim czasie faktycznie zmalało zainteresowanie kształceniem się w zawodzie cukierniczym oraz piekarniczym w Polsce. Przyznać jednak należy, że są jeszcze chętni do nauki zawodu piekarza i ten stan się utrzymuje. Byliby też chętni do zawodu cukiernika, gdyby mieli przekonanie, że znajdą pracę w Polsce i za godziwe pieniądze.

Na nic się zda bicie na alarm i przysłowiowej piany przez nauczycieli tych zawodów, w tematyce ratowania branży cukierniczej, kiedy perspektywy przyszłej pracy, to harówka za darmochę w polskich cukierniach, a na dodatek w piątek, świątek itd.

Podobnie z płacami jest w przykładzie polskiego piekarza.

Upadają zatem polskie cukiernie o marce znanej, którą przez lata budowały, jednak wszystko się odbywało kosztem potężnego wyzysku ludzi, którzy już nie chcą z tą marką się kojarzyć. Marki w większości – te „znane marki” budowały się również na niepłaceniu pensji, płaceniu pensji po wielu miesiącach, nie pisaniu umów, umów fikcyjnych i zawieranych na tzw. gębę itd. Jak budowały cukiernie polskie „swoje marki” ? Wystarczy prześledzić sprawy sądowe w Sądach Pracy na terenie całej Polski – przez długie lata. Nie inaczej sprawa się ma z piekarzami.


To, że jest wyzysk cukierników w Polsce – widać w Szczecinie


Ogłaszają się cukiernie – jednak zainteresowanie pracą jest zerowe. Ludzi, którzy w tym zawodzie pracowali od lat, twierdzą, że cukiernik to bardzo dobry zawód, jednak źle wynagradzany. Pracownik zaś traktowany jest jak przedmiot, który można wykorzystać do maksimum, a potem rzucić w kąt. Ta atmosfera udziela się potencjalnym kandydatom do pracy w tym zawodzie i mamy, to co mamy.

Kolejny efekt wyzysku cukierników i piekarzy można zauważyć, na podstawie tego, że pracują oni w Marketach i różnych sieciach handlowych za przysłowiową ladą, co oznacza – nie brak miejsc w cukierniach, ale to, że wolą pracować nie w swoim zawodzie, bo tu mają gwarancję wypłaty pensji i na czas, choć w stosunku do wykonywanej pracy – niespecjalnie wysoką.


Nie ma się co użalać nad „znanymi markami”, że upadają. To jest prawidłowość wolnego rynku i swobody gospodarczej

Czytaj dalej….

Szczecin. Powstaje Ogólnopolskie Stowarzyszenie Pomocy Pokrzywdzonym przez Państwo, Urzędy, Prawo, Instytucje, Organizacje Związkowe – zwane instytucjami pożytku publicznego, Spółdzielnie Mieszkaniowe, Firmy, Osoby fizyczne etc.


Grażyna Piszczoła i Piotr Moskwa ze Szczecina doszli do wspólnych wniosków:

 

1. Pokrzywdzeni w różnych sprawach muszą mieć: merytoryczną, obiektywną, niezależną – skuteczną pomoc,

 

2. Należy zatem stworzyć uniwersalne Stowarzyszenie, które zajmie się każdą słuszną sprawą, każdej strony, która wymaga pomocy.


Stowarzyszenie będzie reprezentować zainteresowanych:


Wszędzie tam, gdzie ma to na uwadze wyjaśnienie sprawy i doprowadzenie do zadośćuczynienia, czyli wydania korzystnego Orzeczenia dot. Odszkodowania itp., doprowadzenie do stanu pierwotnego, ukarania winnego lub winnych.

Przy czym, w szczególności należy zaznaczyć: Stowarzyszenie będzie reprezentowało interesy zainteresowanych w Polsce i za granicami Polski.


Stowarzyszenie będzie tworzyło wszelkie dokumenty w zakresie: Pozwu, Prywatnego Aktu Oskarżenia, Pisma Procesowego, Skargi (w tym do Strasburga), Zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i wielu innych, prostych i skomplikowanych pism.


Stowarzyszenie będzie współpracowało we wszelkich możliwych zakresach z Kancelariami Prawnymi i prawnikami w Polsce i za granicą.

Stowarzyszenie będzie miało własną witrynę internetową z unikalnym adresem w domenie pl oraz wydawnictwo i działalność gospodarczą – pomocniczą.

Stowarzyszenie będzie publikować dokumenty i sprawy, w myśl Konwencji Międzynarodowej o informacji publicznej i wynikającej z Międzynarodowego Prawa Prasowego.

Stowarzyszenie będzie publikować sprawozdania ze swojej pracy, statystyki i wiele innych informacji zgodnych z Ustawą o Stowarzyszeniach oraz na podstawie odrębnych decyzji: o upublicznianiu określonych informacji.


Tworzone Stowarzyszenie poszukuje na terenie całej Polski: osób pokrzywdzonych, które dochodziły swoich roszczeń – ze skutkiem: pozytywnym i negatywnym. To znaczy: Prawo stanęło po ich stronie itd. oraz gdzie odmówiono im pomocy, np. nie wszczęto dochodzenia, umorzono sprawę itp., nie rozpatrzono pozytywnie skargi, nie odpowiedziano na pismo/a lub też odpisano – bez związku w sprawie, nie dopuszczono do rozmowy z Prezydentem lub innym przedstawicielem władzy itp. – w trybie Skargowym lub zwykłym etc.


Tworzone Stowarzyszenie poszukuje: osób do władzy wykonawczej i kontrolnej etc., oczywiście wśród osób pokrzywdzonych.

 


Jeżeli jesteś taką osobą – skontaktuj się z nami. Jeżeli znasz takie osoby – powiedz im o tej inicjatywie.

 


Wszelkie informacje dot. tworzonego Stowarzyszenia:

Kontakt: Grażyna Piszczoła

Szczecin, Tel. 505 322 784

Kontakt: Piotr Moskwa

Szczecin, Tel. 792 646 848

Zgłoszenia członkostwa w Stowarzyszeniu należy kierować pod adres e-mail: piotr.moskwa@medianius.pl

Prosimy w tytule maila pisać: Stowarzyszenie

Niezależna Grupa Informacyjna


Szczecin. Polska. Zjawiska patologiczne, a nawet już należące do pewnego niechlubnego kanonu w dziedzinie pracy, to już nagminność.

Niepokojące zjawiska w zakresie prawa pracowników, dotykają coraz częściej wielu Polaków, na terenie całego kraju.

Dziś rzecz o firmie Kabart, która prowadzi bary w Szczecinie pod nazwą Obiadek, a ściślej o właścicielach, którzy są pracodawcami i pracownikach.

Znalezienie pracy nie graniczy z cudem. Cudem jest znaleźć uczciwego pracodawcę

Wszystko zaczęło się od znalezienia oferty pracy przez p. Teresę M. Pracodawca reprezentujący firmę Kabart ogłosił się w mediach, prasie, internecie. Na taką ofertę m. inn. odpowiedziała p. Teresa M. ze Szczecina. Zadzwoniła pod numer z anonsu i zgłosiła swoją kandydaturę. W odpowiedzi dowiedziała się, że oferta jest aktualna. Pani, która rozmawiała z Teresą M. umówiła się z nią na kolejny kontakt, po którym miały się spotkać w firmie Kabart i omówić warunki pracy. Tego samego dnia – 13 czerwca 2010 roku, Teresa M. otrzymała wiadomość sms od firmy Kabart, z informacją o rozmowie kwalifikacyjnej dnia 14 czerwca 2010 roku o godzinie 08.30 pod adresem: ul. Jana Pawła II 45, w Szczecinie, przy fontannach.



Kolejnego dnia, tj. 14 czerwca Teresa M. stawiła się w lokalu firmy Kabart w umówionym czasie. Tutaj poznała Kamilę Dębowską, żonę Bartosza Dębowskiego, która przedstawiała się jako właścicielka baru Obiadek. Kamila Dębowska opowiadała Teresie M., że otwiera w tym lokalu drugi bar Obiadek (pierwszy się mieści przy al. Piłsudskiego 22), bo do tej pory była w nim inna działalność. Teraz szuka ludzi do pracy od zaraz, dlatego, że planuje otwarcie na dniach tego lokalu dla klientów. Pytała o doświadczenie w pracy i staż. Zaoferowała Teresie M. pensję w wysokości 1400 złotych na tzw. rękę w dwóch ratach (co też ją zastanawiało i nie dawało spokoju) oraz 100 złotych dodatku do kieszeni od „dobrych obrotów baru”. Kamila Dębowska zaproponowała Teresie M. spisanie Umowy Zlecenia. W czasie rozmowy Kamili Dębowskiej z Teresą M. w lokalu pracowały już inne kobiety. Po określeniu warunków i wyrażeniu zgody w tym temacie, Teresa M. pojechała do domu po rzeczy do przebrania i przyjechała z powrotem, stawiła się do pracy. To był jej pierwszy dzień pracy.

Przepracowała wówczas 8 godzin. Podobnie było 15 czerwca. Potem Kamila Dębowska ustaliła grafik wg którego kobiety zatrudnione w barze Obiadek zaczęły pracować na zmiany. Po kilku dniach, faktycznie Obiadek został otwarty i zaczęli w nim się stołować klienci.

Pierwszy okres pracy: Umowa na Czarno. Drugi okres pracy: Umowa Zlecenie

Teresa M. nie otrzymała Umowy Zlecenia od Kamili Dębowskiej od dnia jej zatrudnienia – 14 czerwca 2010 roku.

Pierwszą Umowę Zlecenie Teresa M. otrzymała 1 sierpnia 2010 roku, od Bartosza Dębowskiego, który twierdzi, że jest właścicielem Kabart i barów Obiadek, a nie jego żona Kamila Dębowska, która wszystkim takie informacje podaje.

W Umowie Zleceniu, którym dysponuje Teresa M. mieszczą się takie m. inn. zapisy w 2 i 4 punkcie, warte szczególnego zainteresowania:

2 punkt: „Praca powinna być wykonana w terminie od dnia 01-08-2010 do dnia 30-09-2010”

4 punkt: „ Tytułem wynagrodzenia zleceniobiorcy przysługuje wynagrodzenie brutto 700,00 zł BRUTTO PŁATNE W 2 RATACH”

Wnioski nasuwają się same, że coś tu nie gra.

Z zapisu tej Umowy bowiem wynika, że Teresa M. ma pracować dwa miesiące za sumę brutto 700,00 złotych płatne w 2 ratach.

Zmianie uległa też oferta p. Kamili Dębowskiej z dnia rozmowy kwalifikacyjnej, kiedy to zaoferowała Teresie M. 1400 złotych na tzw. rękę. Teraz, wg tej spisanej Umowy to 700 złotych, które miało pójść do opodatkowania i innych potrąceń, a sama płatność w 2 ratach dotyczy zupełnie innej sumy, niż wcześniej oferowana. Zapisy w tej Umowie, naprawdę zabrzmiały enigmatycznie.

Teresa M. postanowiła to wyjaśnić. Myślała, że to jakaś pomyłka pracodawcy. Kamila Dębowska stwierdziła, że nie ma mowy o żadnej pomyłce, bo oni od lat piszą takie Umowy.

Z opinii ludzi, zainteresowanych tą Umową wynika: Umowa budzi zastrzeżenia, co do jej jasności dla zatrudnionego pracownika z punktu prawa pracy, a nadto powinna być zbadana przez stosowne urzędy kontroli.

To tyle. Co jest widoczne dla laika, potwierdzają fachowcy od prawa pracy.

Jednak aby cokolwiek mogło zadziałać w tej kwestii – Teresa M. musiałaby złożyć oficjalną skargę, tym samym pozbawić się pracy.

Teresa M. dzięki spisanej Umowie z Bartoszem Dębowskim dowiedziała się, że rzeczywistość jest inna, co do proponowanej przez Kamilę Dębowską. Wyglądało na to, że Bartosz Dębowski „dał prawo do rządzenia” w Obiadku przy ul. Jana Pawła II 45 – Kamili Dębowskiej, a ta tak naprawdę, nie miała o niczym zielonego pojęcia. W trakcie ich wspólnego przebywania w lokalu, potrafili się często kłócić przy świadkach, często też brakowało towaru i można było sprzedawać powietrze, zamiast posiłków.

W barze Obiadek przy ul. Jana Pawła II 45 – Teresa M. pracowała do 15 sierpnia 2010 roku, bo wówczas dostała zwolnienie lekarskie L4.

Samo zwolnienie lekarskie Teresy M. zawiózł do pracodawcy mąż, dokładnie do lokalu w którym pracowała zatrudniona. Działo się to wszystko w trakcie serwowania posiłków dla klientów baru. Przy zatrudnionych pracownikach i klientach.

Bartosz Dębowski podczas rozmowy z mężem zachowywał się jak człowiek nienormalny, bo kiwał się i szyderczo uśmiechał, kiedy rozmawiał z nim mąż Teresy M. Bartosz Dębowski dowiedział się od niego o skargach jego żony na warunki tworzone przez niego jako pracodawcę, a urągające godności człowieka. Na liście zarzutów m. inn. znalazło się stwierdzenie, iż pracownik nie może usiąść przez 8 godzin pracy na krześle, w obrębie swojego miejsca pracy aby odpocząć, ponieważ p. Kamila Dębowska zabroniła wstawić taboretu/ów lub krzesła. Pracownicy wszyscy, a też Teresa M. siedzą na wiadrach i pojemnikach po produktach spożywczych. Kolejnym stwierdzeniem męża do pracodawcy żony było zwrócenie mu uwagi, że żona jego nie jest niewolnikiem – Kamili Dębowskiej. Ta miała pretensje i zrobiła karczemną awanturę Teresie M., kiedy ta przyszła do pracy, o to, że ta nie odbiera telefonu, kiedy ma wolne od pracy, a jej jest potrzebna, ponadto jak już telefon zostanie odebrany, to przez męża. Bartosz Dębowski nie wytrzymał, w odpowiedzi na to stwierdził, że mąż p. Teresy M. przywiózł, sfałszowane zwolnienie, które on zaraz sprawdzi w ZUSie i zakończy jego fałszerstwa, czym sprowokował awanturę słowną, a wtedy mąż p. Teresy M. powiedział mu – przy wszystkich klientach i pracownikach – głośno i dobitnie, że skieruję sprawę do Prokuratury i Pozew za zniesławienie. Zgłosi całą sprawę z wnioskiem o zamknięcie tej pseudo działalności gospodarczej. Na to, w odpowiedzi Bartosz Dębowski zaczął krzyczeć aby mąż Teresy M. wynosił się z jego baru Obiadek, bo jest na środkach odurzających, na haju. Swingował, że dzwoni po Policję aby ta zabrała męża Teresy M.

Rzecz jasna, mąż Teresy M. na żadnym haju nie był, ani nie przyszedł rozrabiać. Po prostu przyszedł w interesie żony i myślał, że przemówi pracodawcy do jego sumienia, w dobrym duchu, a ten zacznie ludzi, których zatrudnia – szanować.

Z początku mąż Teresy M. myślał, że Bartosz Dębowski faktycznie wzywa Policję, jednak po 30 minutach stania przed jego barem Obiadek, kiedy to też wykonał zdjęcia jego firmy, które znajdują się w tym materiale i rozmawiał z sąsiadami – żaden patrol Policji nie przyjechał.

Mąż po rozmowie z Teresą M. w domu postanowił poprowadzić własne śledztwo dziennikarskie i rozpytać o tego pracodawcę jego sąsiadów – firmy i ludzi oraz tych, którzy korzystają z jego usług. Wykonał też materiał zdjęciowy.

Dziś, ponad wszelką wątpliwość wiadomo, że Bartosz Dębowski straszy Policją wszystkich, którzy mu są niewygodni. To taki jego styl postępowania.

Teresa M. po okresie zwolnienia, umówiła się z Bartoszem Dębowskim po odbiór wynagrodzenia za przepracowane dni w sierpniu i świadczenie chorobowe. Z informacji telefonicznej od Bartosza Dębowskiego dowiedziała się, że została zwolniona z dniem 16 sierpnia – dnia rozpoczęcia zwolnienia lekarskiego.

Po odbiór pieniędzy i Rozwiązania Umowy Zlecenia małżonkowie pojechali razem pod adres, gdzie znajduje się Obiadek i biuro Kabart: ul. Piłsudskiego 22 w Szczecinie.

Bartosz Dębowski nie chciał rozmawiać w obecności męża Teresy M., zaś Teresa M. nie chciała wejść do biura tego pracodawcy.

Mąż Teresy M. zadzwonił na Policję z prośbą o przyjazd pod w/w adres. Kiedy Bartosz Dębowski zorientował się w sytuacji, szybko zgodził się rozliczyć z Teresą M. w obecności jej męża. Interwencja Policji – z przeproszeniem, została automatycznie odwołana.

Bartosz Dębowski do dnia bieżącego nie rozliczył się z zapłacenia Teresie M. za czas zwolnienia, odsyłając ją do ZUSu. ZUS natomiast twierdzi, że nie zapłaci, bo zgodnie z Prawem musi zapłacić Bartosz Dębowski. Ten powiedział, że nigdy nie zapłaci.

Kolejna sprawa to zatrudnienie Teresy M. – bez Umowy, od 14 czerwca 2010 roku do końca lipca. Tego Teresa M. nie zamierza też zostawiać, ponieważ twierdzi, że utraciła w tym czasie inne świadczenia i ubezpieczenia, które by miała, w przypadku chociażby Umowy Zlecenia.

W okresie pracy, w barze Obiadek Teresa M. widziała, że postępowanie ze wszystkimi pracownikami było podobne. Podobno, bar Obiadek uruchomiono bez żadnych odbiorów, bez Sanepidu. Bartosz Dębowski ma ciągle problemy z płatnościami pensji, płatnościami za nadgodziny, towar potrzebny do prowadzenia działalności gospodarczej etc. Sporządza niezgodne z prawem Umowy. Wg niej stosuje kombinatorskie praktyki przed Fiskusem, ubezpieczeniami itp. Nie stać go na zatrudnianie pracowników, ale ich zatrudnia, co już wskazuje na kombinację.

Teresa M. wie o wielu sprawach od innych osób, że Bartosz Dębowski nie zapłacił im umówionych wynagrodzeń, nadgodzin albo je zaniżył. Kobiety zatrudnione z Teresą M. bojąc się utraty pracy i jakichkolwiek pieniędzy, nie chciały nigdzie zgłaszać Skarg, pomimo że mąż Teresy M. zna je, namawiał je do tego i oferował pomoc.

Czara goryczy się przelała

Teresa M. doszła w końcu do wniosku, że całą sprawą działalności gospodarczej Bartosza Dębowskiego i jego żony Kamili Dębowskiej potrzeba zainteresować Państwową Inspekcję Pracy, Urząd Skarbowy, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Sanepid, organy ścigania etc.

Dnia 3 listopada Teresa M. zaczęła składać Pisma – rozpoczynając od Skargi do PIP w Szczecinie przy ul. Pszczelnej 7.

 

 

autor: Piotr Moskwa

Centrum Prasowe Info-24h
Infoekspres.pl

Image

Szanowni Działkowcy !

Informuję, że nic mi nie jest wiadomo, ani ludziom, których znam i z nimi współpracuję w całej Polsce, o spotkaniu Stowarzyszeń lub Wolnych Działkowców z p. Andrzejem Derą i innymi osobami.

Gdy takie spotkanie zostanie zaplanowane, a następnie rozpoczną się rozmowy o sprawach Wolnych Działkowców Polskich – wszyscy zainteresowani zostaną w sposób odpowiedni poinformowani.

Ponadto informuję wszystkich, że spotkanie takie odbywać się będzie w licznej grupie różnych Niezależnych Stowarzyszeń i Wolnych Działkowców Polskich z całej Polski.

Z pewnością organizację spotkania i sprawy techniczne omówimy na I Ogólnopolskim Zjeździe Wolnych Działkowców Polskich w Szczecinie.

Tylko liczne gremium zapewni w pełni jawność i zgodność interesów 1 miliona Działkowców Polskich, ponieważ w zmianach, nie może być mowy o: zamianie jednego monopolu – na drugi.

Piotr Moskwa

Image

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 98 other followers