Tag Archive: przez


Raport Najwyższej Izby Kontroli jest wskazaniem na niekompetencję urzędniczą, niedouczenie i podważanie wiarygodności niezawisłych sądów oraz atak na Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej.


Komitet Obrony Działkowców: Mówienie, że związek PZD, to Eugeniusz Kondracki jest nieprawdą. Związek PZD tworzą Działkowcy Polscy – przymuszeni do przynależności w ramach Bubla Prawnego zwanego Ustawą o ROD z 2005 roku. Związek ten, sam w sobie jest dyktaturą w ogródkach, oparty na niekonstytucyjnych przepisach prawa. Dziś ten związek można nazwać prywatnym związkiem Eugeniusza Kondrackiego, ponieważ działa wbrew obywatelom, wszelkim prawom własności i wolności gwarantowanych przez Konstytucję RP. W demokratycznym kraju jakim się mieni Polska, na utrzymaniu tego gangsterskiego tworu, zależy też blisko związanym z Eugeniuszem Kondrackim – posłom w Sejmie Polskim.

W opinii prawników, niezależnych ekspertów, ludzi nauki, przedsiębiorców, dziennikarzy obywatelskich i śledczych oraz różnych środowisk – opublikowany raport NIK, który dotyczy kontroli ogródków działkowych, zarządzanych przez Polski Związek Działkowców – w rzeczy samej, służy manipulacji opinią publiczną, ponadto utrzymaniu kwestionowanej Ustawy o ROD z 2005 roku, a tym samym „Króla w Ogródkach” – Eugeniusza Kondrackiego.

Głęboka analiza raportu NIK z kontroli pokazuje prawdziwe jej oblicze


Fakt istotny kontroli, pokazuje na liczne nieprawidłowości w całym Polskim Związku Działkowców, za które zawsze w takiej organizacji odpowiada przywódca, jednak  w tym wypadku – nie Prezes PZD. Raport NIK nie pokazuje pełnej prawdziwej rzeczywistości. Nie mówi o procederach grabienia przez PZD majątku związkowców, zakazie stowarzyszania się i prawach do uprawy ogrodu bez przynależności do pseudo związku. Raport nie mówi o skali Zawiadomień składanych do różnych organów władzy, w tym organów ścigania przez Działkowców Polskich – związkowców. Raport nie wspomina, jak następnie sprawy „się ukręca” ? Raport nie mówi o nadużyciach działaczy związkowych, którzy działają tak samo jak Eugeniusz Kondracki – przeciwko związkowcom, na równi z pseudo prawnikami, którzy zamiast chronić interesy związkowców: przykładają ręce do bezprawia swojego Króla.


Raport NIK wskazuje na potrzeby zmian w Ustawie o ROD – Rodzinnych Ogrodach Działkowych, jednak ze strony faktycznej wspiera monopol na dyktaturę Eugeniusza Kondrackiego, bo wskazuje na to, że dużo nieprawidłowości leży po stronie Działkowców Polskich, a nie dyktatora


Wskazanie tej nieprawidłowości jest celowe, zarazem sama nieprawidłowość kłamstwem – ośmieszającym urząd państwowy, jakim jest Najwyższa Izba Kontroli, takim samym w ustach NIK jak i Eugeniusza Kondrackiego.

Czy to jest przypadek, że mówią tym samym głosem ?


Raport NIK: nieprawidłowość, a nawet nielegalność mieszkania na działkach


Od lat, Eugeniusz Kondracki zwalcza w Rodzinnych Ogrodach Działkowych ludzi, którzy zmuszeni realiami polskimi – w nich mieszkają. Rzecz jasna, że mieszkać, gdzieś muszą. Kto, jest winien tej sytuacji ? Czy, to jest patologia ? Czy, tego zabrania prawo ?

Wg raportu NIK w ogrodach źle się dzieje. Zamieszkuje się je nielegalnie. Zakusy NIK sięgają dalej, bo miesza do tego PINB – Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego, pisząc o nim, że zachowuje się biernie do sytuacji nielegalnego zamieszkiwania na działkach.


Biernie ? Działania PINB zależą od Eugeniusza Kondrackiego


Jak wiemy, z przekazu niezależnych mediów, to PZD działa ramię w ramię z PINB i reaguje na „nielegalne zamieszkiwanie” jak to nazywa, często też z powodu: za dużego domku, jednak w przypadkach jednostkowych – skierowanych na tych Działkowców Polskich, którzy mają odmienne zdanie o Eugeniuszu Kondrackim, nie chcą być już w PZD, zakładają swoje Stowarzyszenia, mają dość płacenia haraczu do kasy dyktatora, który z nikim i niczym się nie liczy, który przyjmuje majątki użytkownika, na zasadzie grabieży, którzy w końcu składają Zawiadomienia do Prokuratur, Policji i Pozwy do Sądów.

Przyznać jednak, zgodnie z prawdą należy, że w Rodzinnych Ogrodach Działkowych w Polsce, zamieszkuje na stałe tysiące rodzin z dziećmi. Ludzie pracujący i częstokroć bardzo dobrze wykształceni, jednak bez odpowiednich środków na zakup swojego mieszkania, domu itp., bez bliższych perspektyw na zmianę swoje statusu społecznego i materialnego. Tych, tysięcy rodzin „nie widzi” Eugeniusz Kondracki, więc jak ma zobaczyć je PINB ? Tak, zatem, gdzie ma być nielegalność zamieszkiwania, a nawet zameldowania – tam jest – wszystko oczywiście, pod dyktando Eugeniusza Kondrackiego. Kompletne bezprawie i interpretacja prawa na użytek swojej prywaty.


Nieodpowiedzialność, niedouczenie i brak znajomości prawa przez urzędników NIK


Raport NIK jest napisany w duchu: potrzeba zmienić, jednak pozostawia wiele niedomówień i wnosi kłamliwe tezy do opinii publicznej, co też chcą wykorzystać parlamentarzyści sprzyjający od lat Eugeniuszowi Kondrackiemu i zamierzają pozostawić Ustawę o ROD bez zmian. Tyle tylko, że ludzie już nie dadzą się robić dalej w balona i widzą, iż to wszystko, co się dzieje wokół zakwestionowanej Ustawy o ROD, to krzyk rozpaczy Eugeniusza Kondrackiego i jego zaplecza – na lukratywnych stołkach, które dzięki niemu mają.


Z konkluzji raportu wynika, że NIK:


Jest za zmianą Ustawy o ROD, jednak za zaistniałą sytuację w Rodzinnych Ogrodach Działkowych obwinia – nie – Eugeniusza Kondrackiego z jego świtą działaczy, ale Działkowców Polskich.


Urzędnikom NIK zwracamy uwagę na fakty:


1. Zgodnie ze znowelizowaną Ustawą meldunkową, na każdym obywatelu Rzeczypospolitej Polskiej spoczywa obowiązek meldunkowy. Nie ma znaczenia – gdzie, miejsce zamieszkania dla celu zameldowania wskazuje obywatel ?

Ustawę o meldunkach szczególnie polecamy, jako lekturę obowiązkową dla urzędników NIK, Powiatowemu Inspektoratowi Nadzoru Budowlanego i dyktatorowi w prywatnym związku PZD.

2. Nielegalności zamieszkiwania, a co za tym idzie zameldowania etc. na działkach w Polsce nie ma. Nielegalność owa jest tylko w chorej głowie Eugeniusza Kondrackiego, który chciałby utrzymać PZD i rządzić w Ogrodach Polskich – na Mocy Haniebnej Ustawy o ROD z roku 2005 – do końca swojego życia. Tą samą wykładnią – jota, w jotę posługują się urzędnicy NIK. Wygląda na to, że choroba rozprzestrzenia się jak Pandemia, na urzędy państwa polskiego.

“Nielegalność zamieszkiwania”, o czym z takim namaszczeniem pisze NIK w swoim raporcie, jest na rękę samem znienawidzonemu dyktatorowi w ogródkach polskich – Eugeniuszowi Kondrackiemu.


Raport NIK z kontroli kwestionuje decyzje sądów


Urzędnikom NIK polecamy również zapoznać się z Orzeczeniem Sądu, który jasno nakazuje meldować na działkach Polskiego Związku Działkowców – wszystkich wnioskodawców, którzy o meldunek poproszą. Sąd zatem stoi na straży praworządności. Sąd nie widzi nic złego w tym, że działkowcy mieszkają na działkach. Czy, zatem działkowcy mieszkają na działkach nielegalnie ? A, może decyzja Sądu jest nielegalna ?

Zwalczanie Działkowców Polskich mieszkających w Rodzinnych Ogrodach Działkowych jest przestępstwem. Tak samo jest przestępstwem zwalczanie ludzi, którzy się chcą w nich zameldować albo już to uczynili.

Nieświadomość i nieznajomość prawa, jak się przed tym mają skutecznie bronić Działkowcy Polscy – powoduje, że przestępczy Związek PZD, dokonuje na związkowcach masowych przestępstw.

W obliczu legalności mieszkania na działkach, a co z tym się wiąże nawet legalności zameldowania – mówienie, pisanie i zajmowanie się tym przez NIK jest dalece nieuprawnione i szkodzące reputacji państwa. Działania NIK uderzają w Niezawisłe Sądy i Konstytucję.

Pisząc takie nieprawdziwe rzeczy – fałszuje się rzeczywistość i prawo, które w temacie zameldowania i mieszkania na działkach, w ogródkach – jest już jasne.

Legalność zamieszkania i zameldowania na mocy Orzeczenia NSA

Wykładnia prawna: Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 4 czerwca 2008 roku. (sygn. II OSK 608/07)


Raport NIK – uznajemy w całości za skrajnie nieodpowiedzialny, a w odniesieniu końcowym, uderzający w 1 milion Działkowców Polskich, którzy są w 30-letniej niewoli prywatnego związku PZD – Eugeniusza Kondrackiego.


Działkowcy Polscy mają dość PZD i polityków na jego usługach


Wspieranie pasożytniczego związku, w celu jego dalszego istnienia, przez różnych polityków, lobbowanie na rzecz monopolu, a także bliskie kontakty Eugeniusza Kondrackiego z posłami i jego naciski w celu utrzymania Ustawy o ROD – zaskarżonej przez I Prezesa Sądu Najwyższego – może doprowadzić do sytuacji poważnych niepokojów społecznych i eskalacji nieprzewidzianych wydarzeń. Działkowcy Polscy – nie dadzą się dłużej niewolić.

Za przykład niech politykom posłuży Egipt, gdzie nikt już nie chce dyktatora, który rządził przez 30 lat państwem, tak samo długo, jak w Polsce rządzi w ogródkach – Eugeniusz Kondracki.



Komitet Obrony Działkowców

Warszawa, 8 luty 2011



Do emisji materiału doprowadziła

Fundacja Prawa i Pomocy



Wójt Gminy Prażmów;   05-505 Prażmów;   ul. Piotra Czołchańskiego 1

Decyzja nr. 1  z dnia 06 maja 2010r.

Na podstawie art. 46,ust. 2 pkt. 3 i 6, oraz art. 210, ust. 1 i 3 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997r. o gospodarce nieruchomościami {tekst jednolity Dz.U z 2004r. Nr.261, poz. 2603 ze zmianami}.

orzekam

o wygaśnięciu użytkowania przez PZD nieruchomości położonej w miejscowości Wola Prażmowska, gmina Prażmów, stanowiącej działki numer ewidencyjny 422, 424, 426, ustanowionego decyzją Naczelnika Gminy Prażmów z dnia 01 grudnia 1984r. – Nr.7013a/5/84

Uzasadnienie.

Decyzją Naczelnika Gminy Prażmów z dnia 01 grudnia 1984r., przekazano Wojewódzkiemu Zarządowi PZD w Warszawie nieruchomość rolną o pow. 13,03 ha, położoną w miejscowości Wola Prażmowska, gmina Prażmów, stanowiącą wówczas działki nr. 14/2 i 16. Nieruchomość ta obecnie stanowi własność gminy Prażmów i jest oznaczona numerami ewidencyjnymi 422, 424 i 426. Prowadzona jest dla niej przez Sąd Rejonowy w Piasecznie księga wieczysta WA11/00009742/6. Zgodnie z przepisami obowiązującymi w dacie wydania decyzji z dnia 01.12.1984r., Nr.7013a/5/84 nieruchomość została oddana w użytkowanie PZD.  Na przedmiotowej nieruchomości urządzone zostały POD, po zmianie ustawowej ROD. W dniu 23 marca 2007r. Walne Zebranie Sprawozdawcze ROD “Biała Brzoza” w Woli Prażmowskiej uchwaliło o wystąpieniu ze struktur PZD i likwidację ROD “Biała Brzoza”. Administrację i zarząd dotychczasowego ROD “Biała Brzoza”, przejęło Stowarzyszenie Ogród “Biała Brzoza” {KRS 0000266124}, utworzone przez dotychczasowych członków ROD “Biała Brzoza”.

Precedens w skali całej Polski na podstawie którego:
Każda Gmina w Polsce powinna skorzystać z tego przykładu i zakończyć “współpracę” z Polskim Związkiem Działkowców.

Prawo i Edukacja
Infoekspres.pl

Szczecin. Powstaje Ogólnopolskie Stowarzyszenie Pomocy Pokrzywdzonym przez Państwo, Urzędy, Prawo, Instytucje, Organizacje Związkowe – zwane instytucjami pożytku publicznego, Spółdzielnie Mieszkaniowe, Firmy, Osoby fizyczne etc.


Grażyna Piszczoła i Piotr Moskwa ze Szczecina doszli do wspólnych wniosków:

 

1. Pokrzywdzeni w różnych sprawach muszą mieć: merytoryczną, obiektywną, niezależną – skuteczną pomoc,

 

2. Należy zatem stworzyć uniwersalne Stowarzyszenie, które zajmie się każdą słuszną sprawą, każdej strony, która wymaga pomocy.


Stowarzyszenie będzie reprezentować zainteresowanych:


Wszędzie tam, gdzie ma to na uwadze wyjaśnienie sprawy i doprowadzenie do zadośćuczynienia, czyli wydania korzystnego Orzeczenia dot. Odszkodowania itp., doprowadzenie do stanu pierwotnego, ukarania winnego lub winnych.

Przy czym, w szczególności należy zaznaczyć: Stowarzyszenie będzie reprezentowało interesy zainteresowanych w Polsce i za granicami Polski.


Stowarzyszenie będzie tworzyło wszelkie dokumenty w zakresie: Pozwu, Prywatnego Aktu Oskarżenia, Pisma Procesowego, Skargi (w tym do Strasburga), Zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i wielu innych, prostych i skomplikowanych pism.


Stowarzyszenie będzie współpracowało we wszelkich możliwych zakresach z Kancelariami Prawnymi i prawnikami w Polsce i za granicą.

Stowarzyszenie będzie miało własną witrynę internetową z unikalnym adresem w domenie pl oraz wydawnictwo i działalność gospodarczą – pomocniczą.

Stowarzyszenie będzie publikować dokumenty i sprawy, w myśl Konwencji Międzynarodowej o informacji publicznej i wynikającej z Międzynarodowego Prawa Prasowego.

Stowarzyszenie będzie publikować sprawozdania ze swojej pracy, statystyki i wiele innych informacji zgodnych z Ustawą o Stowarzyszeniach oraz na podstawie odrębnych decyzji: o upublicznianiu określonych informacji.


Tworzone Stowarzyszenie poszukuje na terenie całej Polski: osób pokrzywdzonych, które dochodziły swoich roszczeń – ze skutkiem: pozytywnym i negatywnym. To znaczy: Prawo stanęło po ich stronie itd. oraz gdzie odmówiono im pomocy, np. nie wszczęto dochodzenia, umorzono sprawę itp., nie rozpatrzono pozytywnie skargi, nie odpowiedziano na pismo/a lub też odpisano – bez związku w sprawie, nie dopuszczono do rozmowy z Prezydentem lub innym przedstawicielem władzy itp. – w trybie Skargowym lub zwykłym etc.


Tworzone Stowarzyszenie poszukuje: osób do władzy wykonawczej i kontrolnej etc., oczywiście wśród osób pokrzywdzonych.

 


Jeżeli jesteś taką osobą – skontaktuj się z nami. Jeżeli znasz takie osoby – powiedz im o tej inicjatywie.

 


Wszelkie informacje dot. tworzonego Stowarzyszenia:

Kontakt: Grażyna Piszczoła

Szczecin, Tel. 505 322 784

Kontakt: Piotr Moskwa

Szczecin, Tel. 792 646 848

Zgłoszenia członkostwa w Stowarzyszeniu należy kierować pod adres e-mail: piotr.moskwa@medianius.pl

Prosimy w tytule maila pisać: Stowarzyszenie

Niezależna Grupa Informacyjna


Szczecin. Polska. Zjawiska patologiczne, a nawet już należące do pewnego niechlubnego kanonu w dziedzinie pracy, to już nagminność.

Niepokojące zjawiska w zakresie prawa pracowników, dotykają coraz częściej wielu Polaków, na terenie całego kraju.

Dziś rzecz o firmie Kabart, która prowadzi bary w Szczecinie pod nazwą Obiadek, a ściślej o właścicielach, którzy są pracodawcami i pracownikach.

Znalezienie pracy nie graniczy z cudem. Cudem jest znaleźć uczciwego pracodawcę

Wszystko zaczęło się od znalezienia oferty pracy przez p. Teresę M. Pracodawca reprezentujący firmę Kabart ogłosił się w mediach, prasie, internecie. Na taką ofertę m. inn. odpowiedziała p. Teresa M. ze Szczecina. Zadzwoniła pod numer z anonsu i zgłosiła swoją kandydaturę. W odpowiedzi dowiedziała się, że oferta jest aktualna. Pani, która rozmawiała z Teresą M. umówiła się z nią na kolejny kontakt, po którym miały się spotkać w firmie Kabart i omówić warunki pracy. Tego samego dnia – 13 czerwca 2010 roku, Teresa M. otrzymała wiadomość sms od firmy Kabart, z informacją o rozmowie kwalifikacyjnej dnia 14 czerwca 2010 roku o godzinie 08.30 pod adresem: ul. Jana Pawła II 45, w Szczecinie, przy fontannach.



Kolejnego dnia, tj. 14 czerwca Teresa M. stawiła się w lokalu firmy Kabart w umówionym czasie. Tutaj poznała Kamilę Dębowską, żonę Bartosza Dębowskiego, która przedstawiała się jako właścicielka baru Obiadek. Kamila Dębowska opowiadała Teresie M., że otwiera w tym lokalu drugi bar Obiadek (pierwszy się mieści przy al. Piłsudskiego 22), bo do tej pory była w nim inna działalność. Teraz szuka ludzi do pracy od zaraz, dlatego, że planuje otwarcie na dniach tego lokalu dla klientów. Pytała o doświadczenie w pracy i staż. Zaoferowała Teresie M. pensję w wysokości 1400 złotych na tzw. rękę w dwóch ratach (co też ją zastanawiało i nie dawało spokoju) oraz 100 złotych dodatku do kieszeni od „dobrych obrotów baru”. Kamila Dębowska zaproponowała Teresie M. spisanie Umowy Zlecenia. W czasie rozmowy Kamili Dębowskiej z Teresą M. w lokalu pracowały już inne kobiety. Po określeniu warunków i wyrażeniu zgody w tym temacie, Teresa M. pojechała do domu po rzeczy do przebrania i przyjechała z powrotem, stawiła się do pracy. To był jej pierwszy dzień pracy.

Przepracowała wówczas 8 godzin. Podobnie było 15 czerwca. Potem Kamila Dębowska ustaliła grafik wg którego kobiety zatrudnione w barze Obiadek zaczęły pracować na zmiany. Po kilku dniach, faktycznie Obiadek został otwarty i zaczęli w nim się stołować klienci.

Pierwszy okres pracy: Umowa na Czarno. Drugi okres pracy: Umowa Zlecenie

Teresa M. nie otrzymała Umowy Zlecenia od Kamili Dębowskiej od dnia jej zatrudnienia – 14 czerwca 2010 roku.

Pierwszą Umowę Zlecenie Teresa M. otrzymała 1 sierpnia 2010 roku, od Bartosza Dębowskiego, który twierdzi, że jest właścicielem Kabart i barów Obiadek, a nie jego żona Kamila Dębowska, która wszystkim takie informacje podaje.

W Umowie Zleceniu, którym dysponuje Teresa M. mieszczą się takie m. inn. zapisy w 2 i 4 punkcie, warte szczególnego zainteresowania:

2 punkt: „Praca powinna być wykonana w terminie od dnia 01-08-2010 do dnia 30-09-2010”

4 punkt: „ Tytułem wynagrodzenia zleceniobiorcy przysługuje wynagrodzenie brutto 700,00 zł BRUTTO PŁATNE W 2 RATACH”

Wnioski nasuwają się same, że coś tu nie gra.

Z zapisu tej Umowy bowiem wynika, że Teresa M. ma pracować dwa miesiące za sumę brutto 700,00 złotych płatne w 2 ratach.

Zmianie uległa też oferta p. Kamili Dębowskiej z dnia rozmowy kwalifikacyjnej, kiedy to zaoferowała Teresie M. 1400 złotych na tzw. rękę. Teraz, wg tej spisanej Umowy to 700 złotych, które miało pójść do opodatkowania i innych potrąceń, a sama płatność w 2 ratach dotyczy zupełnie innej sumy, niż wcześniej oferowana. Zapisy w tej Umowie, naprawdę zabrzmiały enigmatycznie.

Teresa M. postanowiła to wyjaśnić. Myślała, że to jakaś pomyłka pracodawcy. Kamila Dębowska stwierdziła, że nie ma mowy o żadnej pomyłce, bo oni od lat piszą takie Umowy.

Z opinii ludzi, zainteresowanych tą Umową wynika: Umowa budzi zastrzeżenia, co do jej jasności dla zatrudnionego pracownika z punktu prawa pracy, a nadto powinna być zbadana przez stosowne urzędy kontroli.

To tyle. Co jest widoczne dla laika, potwierdzają fachowcy od prawa pracy.

Jednak aby cokolwiek mogło zadziałać w tej kwestii – Teresa M. musiałaby złożyć oficjalną skargę, tym samym pozbawić się pracy.

Teresa M. dzięki spisanej Umowie z Bartoszem Dębowskim dowiedziała się, że rzeczywistość jest inna, co do proponowanej przez Kamilę Dębowską. Wyglądało na to, że Bartosz Dębowski „dał prawo do rządzenia” w Obiadku przy ul. Jana Pawła II 45 – Kamili Dębowskiej, a ta tak naprawdę, nie miała o niczym zielonego pojęcia. W trakcie ich wspólnego przebywania w lokalu, potrafili się często kłócić przy świadkach, często też brakowało towaru i można było sprzedawać powietrze, zamiast posiłków.

W barze Obiadek przy ul. Jana Pawła II 45 – Teresa M. pracowała do 15 sierpnia 2010 roku, bo wówczas dostała zwolnienie lekarskie L4.

Samo zwolnienie lekarskie Teresy M. zawiózł do pracodawcy mąż, dokładnie do lokalu w którym pracowała zatrudniona. Działo się to wszystko w trakcie serwowania posiłków dla klientów baru. Przy zatrudnionych pracownikach i klientach.

Bartosz Dębowski podczas rozmowy z mężem zachowywał się jak człowiek nienormalny, bo kiwał się i szyderczo uśmiechał, kiedy rozmawiał z nim mąż Teresy M. Bartosz Dębowski dowiedział się od niego o skargach jego żony na warunki tworzone przez niego jako pracodawcę, a urągające godności człowieka. Na liście zarzutów m. inn. znalazło się stwierdzenie, iż pracownik nie może usiąść przez 8 godzin pracy na krześle, w obrębie swojego miejsca pracy aby odpocząć, ponieważ p. Kamila Dębowska zabroniła wstawić taboretu/ów lub krzesła. Pracownicy wszyscy, a też Teresa M. siedzą na wiadrach i pojemnikach po produktach spożywczych. Kolejnym stwierdzeniem męża do pracodawcy żony było zwrócenie mu uwagi, że żona jego nie jest niewolnikiem – Kamili Dębowskiej. Ta miała pretensje i zrobiła karczemną awanturę Teresie M., kiedy ta przyszła do pracy, o to, że ta nie odbiera telefonu, kiedy ma wolne od pracy, a jej jest potrzebna, ponadto jak już telefon zostanie odebrany, to przez męża. Bartosz Dębowski nie wytrzymał, w odpowiedzi na to stwierdził, że mąż p. Teresy M. przywiózł, sfałszowane zwolnienie, które on zaraz sprawdzi w ZUSie i zakończy jego fałszerstwa, czym sprowokował awanturę słowną, a wtedy mąż p. Teresy M. powiedział mu – przy wszystkich klientach i pracownikach – głośno i dobitnie, że skieruję sprawę do Prokuratury i Pozew za zniesławienie. Zgłosi całą sprawę z wnioskiem o zamknięcie tej pseudo działalności gospodarczej. Na to, w odpowiedzi Bartosz Dębowski zaczął krzyczeć aby mąż Teresy M. wynosił się z jego baru Obiadek, bo jest na środkach odurzających, na haju. Swingował, że dzwoni po Policję aby ta zabrała męża Teresy M.

Rzecz jasna, mąż Teresy M. na żadnym haju nie był, ani nie przyszedł rozrabiać. Po prostu przyszedł w interesie żony i myślał, że przemówi pracodawcy do jego sumienia, w dobrym duchu, a ten zacznie ludzi, których zatrudnia – szanować.

Z początku mąż Teresy M. myślał, że Bartosz Dębowski faktycznie wzywa Policję, jednak po 30 minutach stania przed jego barem Obiadek, kiedy to też wykonał zdjęcia jego firmy, które znajdują się w tym materiale i rozmawiał z sąsiadami – żaden patrol Policji nie przyjechał.

Mąż po rozmowie z Teresą M. w domu postanowił poprowadzić własne śledztwo dziennikarskie i rozpytać o tego pracodawcę jego sąsiadów – firmy i ludzi oraz tych, którzy korzystają z jego usług. Wykonał też materiał zdjęciowy.

Dziś, ponad wszelką wątpliwość wiadomo, że Bartosz Dębowski straszy Policją wszystkich, którzy mu są niewygodni. To taki jego styl postępowania.

Teresa M. po okresie zwolnienia, umówiła się z Bartoszem Dębowskim po odbiór wynagrodzenia za przepracowane dni w sierpniu i świadczenie chorobowe. Z informacji telefonicznej od Bartosza Dębowskiego dowiedziała się, że została zwolniona z dniem 16 sierpnia – dnia rozpoczęcia zwolnienia lekarskiego.

Po odbiór pieniędzy i Rozwiązania Umowy Zlecenia małżonkowie pojechali razem pod adres, gdzie znajduje się Obiadek i biuro Kabart: ul. Piłsudskiego 22 w Szczecinie.

Bartosz Dębowski nie chciał rozmawiać w obecności męża Teresy M., zaś Teresa M. nie chciała wejść do biura tego pracodawcy.

Mąż Teresy M. zadzwonił na Policję z prośbą o przyjazd pod w/w adres. Kiedy Bartosz Dębowski zorientował się w sytuacji, szybko zgodził się rozliczyć z Teresą M. w obecności jej męża. Interwencja Policji – z przeproszeniem, została automatycznie odwołana.

Bartosz Dębowski do dnia bieżącego nie rozliczył się z zapłacenia Teresie M. za czas zwolnienia, odsyłając ją do ZUSu. ZUS natomiast twierdzi, że nie zapłaci, bo zgodnie z Prawem musi zapłacić Bartosz Dębowski. Ten powiedział, że nigdy nie zapłaci.

Kolejna sprawa to zatrudnienie Teresy M. – bez Umowy, od 14 czerwca 2010 roku do końca lipca. Tego Teresa M. nie zamierza też zostawiać, ponieważ twierdzi, że utraciła w tym czasie inne świadczenia i ubezpieczenia, które by miała, w przypadku chociażby Umowy Zlecenia.

W okresie pracy, w barze Obiadek Teresa M. widziała, że postępowanie ze wszystkimi pracownikami było podobne. Podobno, bar Obiadek uruchomiono bez żadnych odbiorów, bez Sanepidu. Bartosz Dębowski ma ciągle problemy z płatnościami pensji, płatnościami za nadgodziny, towar potrzebny do prowadzenia działalności gospodarczej etc. Sporządza niezgodne z prawem Umowy. Wg niej stosuje kombinatorskie praktyki przed Fiskusem, ubezpieczeniami itp. Nie stać go na zatrudnianie pracowników, ale ich zatrudnia, co już wskazuje na kombinację.

Teresa M. wie o wielu sprawach od innych osób, że Bartosz Dębowski nie zapłacił im umówionych wynagrodzeń, nadgodzin albo je zaniżył. Kobiety zatrudnione z Teresą M. bojąc się utraty pracy i jakichkolwiek pieniędzy, nie chciały nigdzie zgłaszać Skarg, pomimo że mąż Teresy M. zna je, namawiał je do tego i oferował pomoc.

Czara goryczy się przelała

Teresa M. doszła w końcu do wniosku, że całą sprawą działalności gospodarczej Bartosza Dębowskiego i jego żony Kamili Dębowskiej potrzeba zainteresować Państwową Inspekcję Pracy, Urząd Skarbowy, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Sanepid, organy ścigania etc.

Dnia 3 listopada Teresa M. zaczęła składać Pisma – rozpoczynając od Skargi do PIP w Szczecinie przy ul. Pszczelnej 7.

 

 

autor: Piotr Moskwa

Centrum Prasowe Info-24h
Infoekspres.pl

Jak już wspomniałem, dając informacje do pierwszego artykułu pt. „Piotr Moskwa tworzy czarną listę „białych kołnierzyków, czyli przekręty w Urzędzie Miasta Szczecin” – będę obecnie publikował wszystko, co się tyczy przekrętów w Urzędzie Miasta Szczecin.

Pomogę każdemu, kto jest przez ten UM pokrzywdzony i inne w kraju.


Tym którzy nie znają tej historii i pragną być z nią na bieżąco – polecam powyższy artykuł, dla powiązania faktów.

Sprawa wykiwania mnie i wielu obywateli w Szczecinie przez nieuczciwych urzędników z magistratu w tym mieście jest obecnie przedmiotem analizy tysięcy dokumentów i w tzw. fazie przygotowań przedsądowych. Zaangażowano do tego najlepsze Kancelarie z Polski i z Niemiec, gdzie wszędzie kierują nimi Polacy, którzy w Polsce nie mogli działać dla dobra obywateli, ponieważ nie mieli zamiaru uczestniczyć w palestrach „zaprzyjaźnionych z prokuratorami i sędziami” – dla łamania prawa.

W Polsce, czy jesteś winny, czy niewinny – nie możesz tego powiedzieć swojemu obrońcy (mecenasowi, adwokatowi).

Gdybyś to zrobił – bądź pewien, że w 70 procentach – dowie się o tym „grupa zaprzyjaźniona”.


Dużo prawników jest „starej daty” i nie przestało być służącymi wszelkiego rodzaju układów. Dużo młodszych prawników poddaje się presji i postępuje podobnie – niezgodnie z etyką zawodową i prawem.


Podobnie jest w przypadku obrony, kiedy zapragniesz „stoczyć bój” z kimś nieuczciwym „w białym kołnierzyku”. Ten ma obstawę „grupy zaprzyjaźnionej”. Urząd musi być czysty. I choćby nim „trzepała” Prokuratura i inny Urząd Kontroli – nic nie znajdzie, niezgodnego z prawem. Ba, nawet dadzą Urzędowi Certyfikat świadczący o tym, iż: Urząd jest Super, a w rozumieniu jasnym: Klient jest Panem ! Co, tam jacyś pieniacze i grafomani, to blotka, nieuzasadnione skargi i pomówienia, jak zwykł mawiać jeden z Prokuratorów. Jakby tego było mało, pisze w ten sposób, w licznych swoich Postanowieniach.


Zatem mamy, to co mamy: „To się umorzy, a na tamto odmówi wszczęcia. I pozamiatane !”


Taką masz w Polsce obronę i pomoc prawną – twierdzi znany adwokat Piasecki.

- To kasta rodem z Komuny – dodaje po chwili namysłu. – Sprzeda nawet swoją matkę. – Jak, taka klika wyczuje klienta „nadzianego” tzn. z forsą, to będą „bronić najpierw jego kasy” aby go oskubać, potem jego interesu przed Temidą.

Mój komentarz: Najlepiej doić kasę nieszczęśników

Oczywiście są w Polsce uczciwi prawnicy, w tym adwokaci etc. jednak jest problem dla klienta: Jak ich znaleźć ?


Dlaczego tak się dzieje ?


Hermetyczny układ jakim są Palestry w Polsce, to tak naprawdę klanowość wieloletnia, która nie dopuszcza nowych prawników do siebie, nie zezwala i blokuje wszelkie zmiany w tym kierunku przez Państwo, które powinno dopuścić do konkurencji usług prawniczych w kraju. O tym się mówi publicznie. Już były huczne zapowiedzi zmian. Miało być tanio i dostępnie. I, stanęło na niczym. Coś tam podretuszowano. Normalka po polsku.

Przez taki tytuł jak: Konkurencja Prawnicza – Spadną ceny usług prawników, faktycznie będą dostępne, chociażby dla przysłowiowego – Kowalskiego.

Obecnie hermetyczne Palestry blokują wykonywanie zawodu przez ludzi wyuczonych do tej pracy.

Przyjmują do siebie wyłącznie im powolnych i poleconych.

Jakie zatem ma być zaufanie do prawnika w Polsce ?

Jak tu nie mówić o Komunie ?

Kolejna sprawa to „bliskie układy” – prawników z urzędnikami, urzędników z prokuratorami, sędziami etc.

Czy w tej kwestii, coś się zmieniło po upadku Komuny w Polsce ?

Otóż, nie ! – mówi Piasecki.

- „Układy zaprzyjaźnione” powinny być ścigane, bo tam gdzie zbiega się interes urzędów i organów ścigania, ponadto nieuczciwych prawników – tam prosty człowiek, przykładowy Kowalski – zawsze z nimi przegra – merytorycznie kończy wywód Piasecki.


Teraz trochę o mojej historii


Mówienie ludziom o demokracji i poszanowaniu prawa w Polsce jest dalekie od prawdy.

Nadal jest tak: Pisz do nas (czytaj: donos na nos) – na nas, jak to ma miejsce w mojej sprawie.

W końcu postanowiłem uporządkować swoje sprawy z Urzędem Miasta w Szczecinie i napisałem pismo pn. Skarga do Prezydenta Piotra Krzystka




Doczekałem się odpowiedzi bez odpowiedzi. Bo jak to zrozumieć, co już wiem i nic nowego mi ta odpowiedź nie wnosi. Poza tym, o moim interesie w szacownej odpowiedzi z Urzędu Miasta w Szczecinie, od jakiegoś pośrednika, co się tytułuje: Zastępca Prezydenta Miasta Beniamin Chochulski, który jako kolejny robi ze mnie balona – nic nie ma.

Stwierdza się w piśmie niniejszym, że  skargę analizowano i brak jest podstaw abym się spotkał z Prezydentem Piotrem Krzystkiem. Toczy się też jakoweś postępowanie o wydanie gruntu.

Jedno jest pewne. W urzędzie Miasta Szczecin – cały czas blokuje się mi dostęp do Prezydentów,  od czasu, kiedy się zaczął mój spór o moje mienie.

Dziwić się też temu nie można, bo cały czas przy tym „majstrują” Ci sami ludzie, począwszy od Wydziału Mienia, a skończywszy na Wydziale Skarg i Wniosków Urzędu Miasta Szczecin.

Wydaje się im, że tak będzie w nieskończoność.

Odpowiedź – pismo pod nazwą: Dot: skargi z dnia 15.10.2010 r. – z Urzędu Miasta Szczecin

Jakie można mieć zatem zaufanie do Urzędu Miasta w Szczecinie i jego urzędników ?


Dziewięć lat upływa, kiedy mnie oszukano, w przypadku zakupionych przeze mnie budynków, przy al. Wojska Polskiego – zwanych nakładami z powodu bałaganu prawnego, który miałem uporządkować. Dziewięć lat i nadal muszę prosić o szacunek i zwrot zagrabionego mi mienia przez Magistrat w Szczecinie.

Ten bezczelnie mnie zbywa, jakimiś idiotycznymi odpowiedziami na moje Skargi.

Dla informacji publicznej i umoczonych „białych kołnierzyków” podaję:

W nie tak odległym czasie założyłem stronę pod nazwą Veto Przestępcom z Urzędu Miasta w Szczecinie.

Kliknij i zobacz:

www.vetoprzestepcomzumwszczecinie.blox.pl

Po kilku apelach i dniach – otrzymałem ponad 600 informacji od poszkodowanych mieszkańców Szczecina przez Urząd Miasta. Pojawiają się w nich te same nazwiska umoczonych „białych kołnierzyków”, co u mnie.

Informuję, że obecnie już mogę zrobić Demonstrację przed Urzędem Miasta Szczecin.

Nie zahamują mnie żadne groźby pod moim adresem, które już od jakiegoś czasu otrzymuję.

Ci, co są przestępcami, a mienią się być uczciwymi urzędnikami – muszą za swoje odpowiedzieć !


autor: Piotr Moskwa

Centrum Prasowe Info-24h
Infoekspres.pl

Medianius

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 98 other followers