Tag Archive: Od


Polska. Komu służyć ma Prawo w tym kraju, komu służy i w jaki sposób ?


Polski Związek Działkowców – monopolista i w odniesieniu do jego działania, sprzecznego z prawem – organizacja nielegalna i przestępcza, wg rejestru KRS został zarejestrowany w nim dopiero w dniu 10.12.2007 roku.

 


Co jest grane ? Na jakiej podstawie prawnej działał przez wiele lat Związek, który rok rocznie zbiera do swej kasy – wielomilionową daninę, od ubezwłasnowolnionych Działkowców Polskich, korzysta z darmowych gruntów komunalnych, nie rozlicza się przed nikim, nie daje się kontrolować, negując wszelkie prawne regulacje i wykładnie, w tym: Konstytucję Polską, Sądy, Trybunał Konstytucyjny ?

Ponadto krytykuje decyzje: NIK-u; I Prezesa Sądu Najwyższego i wszelkie medialne informacje. Wszelkie niepochlebne informacje – neguje – tłumacząc, że to nagonka, niesprawiedliwość, bezzasadne etc.

Komu zależy na utrzymaniu tego bastionu wszechwładzy rodem z PRL-u ?

Co mają z tego Ci, co tak zajadle bronią dyktatury, która niewoli 1 milion Działkowców Polskich w całym kraju ?

Kto i ile bierze w łapę ? Wszak organizacji przestępczych nie da się utrzymać za darmo ?

Czy może działać MAFIA bez wtyczek, w Gminach, w Parlamencie, Policji i całym wymiarze Sprawiedliwości ?

Komu zależy szczególnie na tym aby nie dać Działkowcom Polskim nowej uczciwej Ustawy, a Haniebną skasować ?

Kto i komu przed upadkiem Komuny obiecał, że „poprowadzi ogrody; poprowadzi spółdzielnie mieszkaniowe i inne ostoje PRL-owskich decydentów” ?

Dlaczego mamy jeszcze wiele Ustaw z czasów PZPR lub przerobionych dla “oka społeczeństwa”, jednak dla utrzymanków byłego PRL-u, bo nie dla korzyści całego społeczeństwa polskiego ?

Dlaczego Gminom potrzeba mówić o ich prawach do gruntów – przekazanych nieodpłatnie dla Polskiego Związku Działkowców ?

Czy Gminy mają się dowiadywać z WikiLeaks lub innych serwisów medialnych – informacyjnych, że powinny odzyskiwać swoje grunty, bo mają do tego prawo i przekazywać je Niezależnym Stowarzyszeniom, które będą im za nie płaciły ?

Kto blokuje w Gminach decyzje dotyczące Działkowców Polskich i co ma z tego ?

 

 

 

Prawo i Edukacja

Infoekspres.pl

 

Szczecin. Polska. Zjawiska patologiczne, a nawet już należące do pewnego niechlubnego kanonu w dziedzinie pracy, to już nagminność.

Niepokojące zjawiska w zakresie prawa pracowników, dotykają coraz częściej wielu Polaków, na terenie całego kraju.

Dziś rzecz o firmie Kabart, która prowadzi bary w Szczecinie pod nazwą Obiadek, a ściślej o właścicielach, którzy są pracodawcami i pracownikach.

Znalezienie pracy nie graniczy z cudem. Cudem jest znaleźć uczciwego pracodawcę

Wszystko zaczęło się od znalezienia oferty pracy przez p. Teresę M. Pracodawca reprezentujący firmę Kabart ogłosił się w mediach, prasie, internecie. Na taką ofertę m. inn. odpowiedziała p. Teresa M. ze Szczecina. Zadzwoniła pod numer z anonsu i zgłosiła swoją kandydaturę. W odpowiedzi dowiedziała się, że oferta jest aktualna. Pani, która rozmawiała z Teresą M. umówiła się z nią na kolejny kontakt, po którym miały się spotkać w firmie Kabart i omówić warunki pracy. Tego samego dnia – 13 czerwca 2010 roku, Teresa M. otrzymała wiadomość sms od firmy Kabart, z informacją o rozmowie kwalifikacyjnej dnia 14 czerwca 2010 roku o godzinie 08.30 pod adresem: ul. Jana Pawła II 45, w Szczecinie, przy fontannach.



Kolejnego dnia, tj. 14 czerwca Teresa M. stawiła się w lokalu firmy Kabart w umówionym czasie. Tutaj poznała Kamilę Dębowską, żonę Bartosza Dębowskiego, która przedstawiała się jako właścicielka baru Obiadek. Kamila Dębowska opowiadała Teresie M., że otwiera w tym lokalu drugi bar Obiadek (pierwszy się mieści przy al. Piłsudskiego 22), bo do tej pory była w nim inna działalność. Teraz szuka ludzi do pracy od zaraz, dlatego, że planuje otwarcie na dniach tego lokalu dla klientów. Pytała o doświadczenie w pracy i staż. Zaoferowała Teresie M. pensję w wysokości 1400 złotych na tzw. rękę w dwóch ratach (co też ją zastanawiało i nie dawało spokoju) oraz 100 złotych dodatku do kieszeni od „dobrych obrotów baru”. Kamila Dębowska zaproponowała Teresie M. spisanie Umowy Zlecenia. W czasie rozmowy Kamili Dębowskiej z Teresą M. w lokalu pracowały już inne kobiety. Po określeniu warunków i wyrażeniu zgody w tym temacie, Teresa M. pojechała do domu po rzeczy do przebrania i przyjechała z powrotem, stawiła się do pracy. To był jej pierwszy dzień pracy.

Przepracowała wówczas 8 godzin. Podobnie było 15 czerwca. Potem Kamila Dębowska ustaliła grafik wg którego kobiety zatrudnione w barze Obiadek zaczęły pracować na zmiany. Po kilku dniach, faktycznie Obiadek został otwarty i zaczęli w nim się stołować klienci.

Pierwszy okres pracy: Umowa na Czarno. Drugi okres pracy: Umowa Zlecenie

Teresa M. nie otrzymała Umowy Zlecenia od Kamili Dębowskiej od dnia jej zatrudnienia – 14 czerwca 2010 roku.

Pierwszą Umowę Zlecenie Teresa M. otrzymała 1 sierpnia 2010 roku, od Bartosza Dębowskiego, który twierdzi, że jest właścicielem Kabart i barów Obiadek, a nie jego żona Kamila Dębowska, która wszystkim takie informacje podaje.

W Umowie Zleceniu, którym dysponuje Teresa M. mieszczą się takie m. inn. zapisy w 2 i 4 punkcie, warte szczególnego zainteresowania:

2 punkt: „Praca powinna być wykonana w terminie od dnia 01-08-2010 do dnia 30-09-2010”

4 punkt: „ Tytułem wynagrodzenia zleceniobiorcy przysługuje wynagrodzenie brutto 700,00 zł BRUTTO PŁATNE W 2 RATACH”

Wnioski nasuwają się same, że coś tu nie gra.

Z zapisu tej Umowy bowiem wynika, że Teresa M. ma pracować dwa miesiące za sumę brutto 700,00 złotych płatne w 2 ratach.

Zmianie uległa też oferta p. Kamili Dębowskiej z dnia rozmowy kwalifikacyjnej, kiedy to zaoferowała Teresie M. 1400 złotych na tzw. rękę. Teraz, wg tej spisanej Umowy to 700 złotych, które miało pójść do opodatkowania i innych potrąceń, a sama płatność w 2 ratach dotyczy zupełnie innej sumy, niż wcześniej oferowana. Zapisy w tej Umowie, naprawdę zabrzmiały enigmatycznie.

Teresa M. postanowiła to wyjaśnić. Myślała, że to jakaś pomyłka pracodawcy. Kamila Dębowska stwierdziła, że nie ma mowy o żadnej pomyłce, bo oni od lat piszą takie Umowy.

Z opinii ludzi, zainteresowanych tą Umową wynika: Umowa budzi zastrzeżenia, co do jej jasności dla zatrudnionego pracownika z punktu prawa pracy, a nadto powinna być zbadana przez stosowne urzędy kontroli.

To tyle. Co jest widoczne dla laika, potwierdzają fachowcy od prawa pracy.

Jednak aby cokolwiek mogło zadziałać w tej kwestii – Teresa M. musiałaby złożyć oficjalną skargę, tym samym pozbawić się pracy.

Teresa M. dzięki spisanej Umowie z Bartoszem Dębowskim dowiedziała się, że rzeczywistość jest inna, co do proponowanej przez Kamilę Dębowską. Wyglądało na to, że Bartosz Dębowski „dał prawo do rządzenia” w Obiadku przy ul. Jana Pawła II 45 – Kamili Dębowskiej, a ta tak naprawdę, nie miała o niczym zielonego pojęcia. W trakcie ich wspólnego przebywania w lokalu, potrafili się często kłócić przy świadkach, często też brakowało towaru i można było sprzedawać powietrze, zamiast posiłków.

W barze Obiadek przy ul. Jana Pawła II 45 – Teresa M. pracowała do 15 sierpnia 2010 roku, bo wówczas dostała zwolnienie lekarskie L4.

Samo zwolnienie lekarskie Teresy M. zawiózł do pracodawcy mąż, dokładnie do lokalu w którym pracowała zatrudniona. Działo się to wszystko w trakcie serwowania posiłków dla klientów baru. Przy zatrudnionych pracownikach i klientach.

Bartosz Dębowski podczas rozmowy z mężem zachowywał się jak człowiek nienormalny, bo kiwał się i szyderczo uśmiechał, kiedy rozmawiał z nim mąż Teresy M. Bartosz Dębowski dowiedział się od niego o skargach jego żony na warunki tworzone przez niego jako pracodawcę, a urągające godności człowieka. Na liście zarzutów m. inn. znalazło się stwierdzenie, iż pracownik nie może usiąść przez 8 godzin pracy na krześle, w obrębie swojego miejsca pracy aby odpocząć, ponieważ p. Kamila Dębowska zabroniła wstawić taboretu/ów lub krzesła. Pracownicy wszyscy, a też Teresa M. siedzą na wiadrach i pojemnikach po produktach spożywczych. Kolejnym stwierdzeniem męża do pracodawcy żony było zwrócenie mu uwagi, że żona jego nie jest niewolnikiem – Kamili Dębowskiej. Ta miała pretensje i zrobiła karczemną awanturę Teresie M., kiedy ta przyszła do pracy, o to, że ta nie odbiera telefonu, kiedy ma wolne od pracy, a jej jest potrzebna, ponadto jak już telefon zostanie odebrany, to przez męża. Bartosz Dębowski nie wytrzymał, w odpowiedzi na to stwierdził, że mąż p. Teresy M. przywiózł, sfałszowane zwolnienie, które on zaraz sprawdzi w ZUSie i zakończy jego fałszerstwa, czym sprowokował awanturę słowną, a wtedy mąż p. Teresy M. powiedział mu – przy wszystkich klientach i pracownikach – głośno i dobitnie, że skieruję sprawę do Prokuratury i Pozew za zniesławienie. Zgłosi całą sprawę z wnioskiem o zamknięcie tej pseudo działalności gospodarczej. Na to, w odpowiedzi Bartosz Dębowski zaczął krzyczeć aby mąż Teresy M. wynosił się z jego baru Obiadek, bo jest na środkach odurzających, na haju. Swingował, że dzwoni po Policję aby ta zabrała męża Teresy M.

Rzecz jasna, mąż Teresy M. na żadnym haju nie był, ani nie przyszedł rozrabiać. Po prostu przyszedł w interesie żony i myślał, że przemówi pracodawcy do jego sumienia, w dobrym duchu, a ten zacznie ludzi, których zatrudnia – szanować.

Z początku mąż Teresy M. myślał, że Bartosz Dębowski faktycznie wzywa Policję, jednak po 30 minutach stania przed jego barem Obiadek, kiedy to też wykonał zdjęcia jego firmy, które znajdują się w tym materiale i rozmawiał z sąsiadami – żaden patrol Policji nie przyjechał.

Mąż po rozmowie z Teresą M. w domu postanowił poprowadzić własne śledztwo dziennikarskie i rozpytać o tego pracodawcę jego sąsiadów – firmy i ludzi oraz tych, którzy korzystają z jego usług. Wykonał też materiał zdjęciowy.

Dziś, ponad wszelką wątpliwość wiadomo, że Bartosz Dębowski straszy Policją wszystkich, którzy mu są niewygodni. To taki jego styl postępowania.

Teresa M. po okresie zwolnienia, umówiła się z Bartoszem Dębowskim po odbiór wynagrodzenia za przepracowane dni w sierpniu i świadczenie chorobowe. Z informacji telefonicznej od Bartosza Dębowskiego dowiedziała się, że została zwolniona z dniem 16 sierpnia – dnia rozpoczęcia zwolnienia lekarskiego.

Po odbiór pieniędzy i Rozwiązania Umowy Zlecenia małżonkowie pojechali razem pod adres, gdzie znajduje się Obiadek i biuro Kabart: ul. Piłsudskiego 22 w Szczecinie.

Bartosz Dębowski nie chciał rozmawiać w obecności męża Teresy M., zaś Teresa M. nie chciała wejść do biura tego pracodawcy.

Mąż Teresy M. zadzwonił na Policję z prośbą o przyjazd pod w/w adres. Kiedy Bartosz Dębowski zorientował się w sytuacji, szybko zgodził się rozliczyć z Teresą M. w obecności jej męża. Interwencja Policji – z przeproszeniem, została automatycznie odwołana.

Bartosz Dębowski do dnia bieżącego nie rozliczył się z zapłacenia Teresie M. za czas zwolnienia, odsyłając ją do ZUSu. ZUS natomiast twierdzi, że nie zapłaci, bo zgodnie z Prawem musi zapłacić Bartosz Dębowski. Ten powiedział, że nigdy nie zapłaci.

Kolejna sprawa to zatrudnienie Teresy M. – bez Umowy, od 14 czerwca 2010 roku do końca lipca. Tego Teresa M. nie zamierza też zostawiać, ponieważ twierdzi, że utraciła w tym czasie inne świadczenia i ubezpieczenia, które by miała, w przypadku chociażby Umowy Zlecenia.

W okresie pracy, w barze Obiadek Teresa M. widziała, że postępowanie ze wszystkimi pracownikami było podobne. Podobno, bar Obiadek uruchomiono bez żadnych odbiorów, bez Sanepidu. Bartosz Dębowski ma ciągle problemy z płatnościami pensji, płatnościami za nadgodziny, towar potrzebny do prowadzenia działalności gospodarczej etc. Sporządza niezgodne z prawem Umowy. Wg niej stosuje kombinatorskie praktyki przed Fiskusem, ubezpieczeniami itp. Nie stać go na zatrudnianie pracowników, ale ich zatrudnia, co już wskazuje na kombinację.

Teresa M. wie o wielu sprawach od innych osób, że Bartosz Dębowski nie zapłacił im umówionych wynagrodzeń, nadgodzin albo je zaniżył. Kobiety zatrudnione z Teresą M. bojąc się utraty pracy i jakichkolwiek pieniędzy, nie chciały nigdzie zgłaszać Skarg, pomimo że mąż Teresy M. zna je, namawiał je do tego i oferował pomoc.

Czara goryczy się przelała

Teresa M. doszła w końcu do wniosku, że całą sprawą działalności gospodarczej Bartosza Dębowskiego i jego żony Kamili Dębowskiej potrzeba zainteresować Państwową Inspekcję Pracy, Urząd Skarbowy, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Sanepid, organy ścigania etc.

Dnia 3 listopada Teresa M. zaczęła składać Pisma – rozpoczynając od Skargi do PIP w Szczecinie przy ul. Pszczelnej 7.

 

 

autor: Piotr Moskwa

Centrum Prasowe Info-24h
Infoekspres.pl

Szczecin. Polska. Świat. Z myślą o Taksówkarzach i wszystkich przewoźnikach osób, nie tylko mających koguta na dachu ze znakiem Taxi, od stycznia 2010 roku trwały prace nad prototypem Kabiny Bezpieczeństwa dla Taksówkarzy. W projekcie tym chodziło przede wszystkim o zastosowanie kabiny, w każdej marce pojazdu, jakie używają Taksówkarze i inni przewoźnicy w Polsce.

Kolejną sprawą i bardzo istotną było uzyskanie realnej ceny Kabiny Bezpieczeństwa – jako produktu finalnego, dla każdego zainteresowanego klienta.

W ramach pracy nad projektem zbierano informacje o zainteresowaniu produktem.

Na 100 procent ludzi zainteresowanych produktem o nazwie Kabina Bezpieczeństwa – 37 procent złożyło wstępne zamówienia, po informacji o projekcie, wiedząc, że produkt może kosztować około 3000 złotych. 15 procent pytało o cenę i od tego uzależniało dalsze zainteresowanie Kabiną Bezpieczeństwa.

48 procent to m. in. kierowcy taksówek, którzy obawiali się astronomicznej ceny Kabiny Bezpieczeństwa, jeszcze niezdecydowani zadbać o swoje bezpieczeństwo i tacy, którym produkt ten jest zbędny

 

Wnioski:

Produkt pn. Kabina Bezpieczeństwa będzie przystępny dla każdego kierowcy. Jego cena, przy masowej produkcji to: 2700 złotych, z montażem i 3 letnią gwarancją.

Województwo zachodniopomorskie: W tym rejonie Polski, po potwierdzeniu wstępnie złożonych zamówień, ruszy produkcja Kabiny Bezpieczeństwa.

W fazie początkowej przy produkcji Kabiny Bezpieczeństwa na rynek krajowy otrzyma zatrudnienie 10-12 osób, następnie przy planowanym rozwoju i systematycznych zamówieniach – do 150 osób do końca 2011 roku.

Jeżeli Kabina Bezpieczeństwa okaże się być konkurencyjna w budowie i odpowiednia dla zachodnich partnerów, będzie można wtedy myśleć o kadrze około 500 osób docelowo – na koniec roku 2011.

Podobne produkty w Wielkiej Brytanii kosztują w zależności od marki pojazdu od 3500-5000 Euro.

W większości korporacji światowych taksówki są standardowo wyposażane w podobne kabiny, na linii produkcyjnej pojazdów.

 

 


autor: Piotr Reykowski

Medianius

 

To się dzieje naprawdę i na dodatek w Polsce !

Promocja o jakiej dotąd Państwo nie słyszeli

Od dnia 14 listopada do 31 grudnia 2010 roku, każdy zainteresowany, niezależnie, czy jest firmą, czy też osobą prywatną, ma prawo bezpłatnie umieścić na wszystkich serwisach, które znajdzie w Internecie – bezpłatną Reklamę lub Ogłoszenie w prostej formie, w ilości 3 sztuk.

Zamieszczenie więcej Reklam lub Ogłoszeń będzie kosztowało zgodnie z Cennikiem, minus 50 procent z okazji rabatu, w ramach Promocji.

Warunek dodawania treści do serwisów:

  • serwis/y, na którym zechcą Państwo umieścić treść, muszą być wybudowane przez Studio Reklamy Piorey-24h
  • w serwisie występują nazwiska: Piotr Moskwa lub Piotr Reykowski

W przypadku, kiedy w serwisie jest moduł dodawania treści, prosimy ją dodać i czekać na decyzję moderatora. W przypadku, kiedy nie można dodać treści, bo nie ma takiej możliwości (brak modułu) lub z innego powodu – treści wszelkie z banerami, grafiką należy nadsyłać pod adresy:

do.emisji@infoekspres.pl

piorey-24@piorey-24.pl

medianius@medianius.pl

infonius@infonius.pl

biuro@ogrody-miejskie.pl

Dla informacji podajemy:

- treści na maila nadsyłamy w zapisie prostym, w żadnym wypadku – nie html etc.

Zdjęcia:

- nadsyłamy o maksymalnej szerokości 450 pikseli (wysokość automatycznie zostanie proporcjonalnie ustawiona, przez program do obróbki zdjęć-grafiki, przy zmniejszaniu etc.),

- format nadsyłanych zdjęć-grafiki, to musi być: jpg, gif oraz png.

Przy dodawaniu treści prosto do serwisu lub nadsyłaniu jej na pocztę elektroniczną, należy podać swoje dane osobowe lub firmy, kontakt telefoniczny etc. – do wiadomości Organizatora Promocji Reklamy Przednoworocznej lub też, kiedy nie wyrażą Państwo Zastrzeżenia, do wiadomości publicznej.

Brak danych przy nadesłaniu treści, zablokuje jakąkolwiek emisję treści.

Emisja przyjętych materiałów odbywać się będzie do końca miesiąca stycznia 2011 roku. Bez ograniczeń – klikalności itp. Przez 24 godziny na dobę. Z przenoszeniem do stron www.

Organizatorzy Promocji Reklamy Przednoworocznej zastrzegają sobie prawo odmowy publikacji przyjętych materiałów, bez podania przyczyn.

 

Z pozdrowieniami,

Organizatorzy Promocji Reklamy Przednoworocznej

Niezależna Grupa Informacyjna

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 98 other followers